Ultranawilżający kolagenowy balsam do ciała – Opinie

02„Już wielokrotnie wspominałam, że skórę mam wyjątkowo suchą i skłonną do podrażnień i często na tej podstawie wystawiam opinię. Niespełna jeden słoiczek wystarczył na dopieszczenie nogi, toteż wydaje się być wydajny, w lewą wklepałam inny balsam z sieciówki dla porównania. Nie wystąpiło żadne zaczerwienienie, ani krostki także alergicy mogą sięgnąć spokojnie po ten balsam. Skóra faktycznie zachowała swoją delikatność przez kilka godzin, pozostała nawilżona, przyjemna w dotyku i w porównaniu do trzy razy tańszego kremu, balsam kolagenowy wypadł rewelacyjnie. Trudno mi jednak powiedzieć, czy jest to autentyczny efekt nawilżenia, ponieważ dopiero po kilku tygodniach stosowania z ręką na sercu mogłabym orzec, że nie jest to złudzenie, ale przy kontakcie jednorazowym spełnił swoją funkcję całkowicie i głęboko wierzę, że posiada wszystkie właściwości, o jakich informuje producent” (Kobieca perspektywa)

„Balsam Ultranawilżający z pewnością mogę zaliczyć do swoich kosmetycznych ulubieńców, jak już pisałam na początku notki, jest ze mną od 3 miesięcy, i choć na początku stosowania nie doceniłam go do końca, tak z biegiem czasu i okoliczności przekonałam się, jaką tak naprawdę ma moc. Mam skórę normalną, z tendencją do przesuszania, które szczególnie daje się we znaki w okresie zimowym oraz letnim, balsam ten rewelacyjnie sobie radzi z tymi objawami, niweluje suchość skóry i zapewnia uczucie komfortu i nawilżenia już w trakcie aplikacji, najbardziej mi podoba się to, że efekty jego działania na skórze utrzymują się bardzo długo, dla tego też stosowałam go jedynie raz dziennie, wieczorem. Prócz podstawowych właściwości nawilżających i zmiękczających, posiada działanie mocno regenerujące, kojące i ujędrniające, działa niczym opatrunek na suchą skórę, po kilku chwilach od aplikacji uczucie ściągnięcia, pieczenia i dyskomfortu znika bez śladu, zapewnia skórze delikatną świeżość i orzeźwienie”. (Dobre dla urody)

„Bardzo przyjemny zapach, konsystencja również niczego sobie, co ważne nie jest tłusty, a to na +. Dobrze się wchłania i skóra jest miła w dotyku. Daje uczucie nawilżenia”. (Młoda lumpeksiara)

„Przeznaczony do suchej i bardzo suchej skóry. Konsystencja: bardzo gęsta, powiedziałabym nawet, w formie masła do ciała. Stymuluje aktywność komórek skóry do produkcji kolagenu, przez co procesy starzenia zostają zatrzymane, a sama skóra staje się wyraźnie gładsza i miękka. Obok kolagenu, stanowiącego główny składnik balsamu, w składzie znajdują się liczne składniki aktywne: D-pantenol, kwas hialuronowy, alantoina, olej ze słodkich migdałów, masło Shea. Jak widać skład jest bardzo ciekawy i większość produktów jest nam doskonale znana. Balsam nie zawiera żadnych barwników, aromatów, ani konserwantów, więc jest doskonałą alternatywą dla osób uczulonych na różnego rodzaju związki kosmetyczne zawarte w innych kosmetykach”. (The woman life)

„Balsam ma bardzo fajną konsystencję i dobrze rozprowadza się go po ciele. Jest lekko zbity i potrzeba użyć więcej balsamu niż normalnie, żeby użyć na całe ciało. Więc i z wydajnością może być średnio (a producent obiecuję aż pół roku, przy pojemności 300ml, ale niestety nie sprawdzę tego). Wchłania się bardzo szybko i aż za szybko. Może właśnie dlatego wydaje mi się, że może być niewydajny, bo po prostu używam go za dużo przez to wchłanianie. Miałam trzy słoiczki i niestety wystarczyły mi one na jakieś 4 niecałe użycia. Balsam mnie nie uczulił. Zapach jest lekko cytrusowy, ale szybko się ulatnia i na mojej skórze pachnie ładnie. Pozostawia na skórze lekki film, ale nie tłusty, po prostu czuć, że skóra jest nawilżona i jakby chroniona przed wysuszeniem. Użyłam kilka razy, ale muszę przyznać, że po tych razach moja skóra jest w fajnym odżywionym, nawilżonym, gładkim i miękkim stanie. Szczerze to cena mnie przeraża, ale warto. Efekt jest mega natychmiastowy i utrzymuje się długi okres czasu. Ja w sumie w dalszym ciągu zastanawiam, czy byłabym w stanie tyle wydać (ale bardziej jestem na TAK niż na nie ;D). Na pewno przy bardzo suchej działanie mogłoby wywrzeć na mnie większe wrażenie”. (Becoming beautiful)