0 rzeczy w koszyku
  • Brak produktów w koszyku.
Menu

Jak polubiłam atelokolagen

23-letnia dziewczyna poszukująca kosmetyku, który będzie odpowiadał wszystkim potrzebom jej suchej skóry – tak w kilku słowach można opisać moją drogę, która tym razem zakończyła się fenomenalnym sukcesem.

Rynek kosmetyczny jest coraz bogatszy w ciekawe rozwiązania i nowoczesne kosmetyki, z których większość w mojej opinii zasługuje jedynie na to, aby przejść obok nich w drogeriach i spojrzeć krytycznym wzrokiem. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam bardzo krytycznie nastawiona do nowości, jakie pojawiały się na rynku, i raczej unikałam preparatów, marek, których nie znałam i nawet o nich nie słyszałam. Wiele osób powtarza, że skóra sucha jest wolna od wszelkich problemów, jeżeli porównać ją do skóry tłustej. Jestem żywym przykładem na to, że tak nie jest. Zmagam się – a raczej zmagałam – z wieloma problemami z nią związanymi. Przede wszystkim żadne z nawilżających kremów nie dostarczały mojej skórze tego, czego potrzebowała. Po nałożeniu kremu nadal pozostawała ona sucha, szorstka i nieprzyjemna w dotyku. Czasami nawet chciało mi się płakać, kiedy kolejny krem, w którym pokładałam wielkie nadzieje, mnie zawiódł. W pewnym momencie przestałam już winić sam kosmetyk, a zaczęłam winy szukać w sobie… Może po prostu w nieodpowiedni sposób dobieram kosmetyki?

Przełomowym momentem była rozmowa z moją koleżanką, która podobnie jak ja również ma skórę suchą, matową, z widocznymi w niektórych miejscach prześwitującymi naczyniami krwionośnymi. Opowiedziała mi o swoim nowym odkryciu – naturalnym kolagenie od polskiego producenta kosmetyków kolagenowych Colway. Początkowo moja reakcja była raczej negatywna. „Kolagen? Dla mnie? Przecież raczej nie mam zmarszczek, a fazę starzenia skóry mam jeszcze przed sobą”– odpowiedziałam koleżance, kiedy przekonywała mnie, że warto spróbować. Jej argumenty były rzeczywiście przekonujące. Przekonało mnie przede wszystkim to, że kolagen nie tylko odbudowuje skórę, ale też ją nawilża i wzmacnia płaszcz lipidowy oraz ujędrnia skórę. Również białko pochodzące z rybich skór rozbudziło moją ciekawość. Zasięgnęłam informacji w internecie i trafiłam na stronę internetową Lagenko. Przez kilka dni czytałam teksty na blogu i poznawałam kolejne produkty. Pomyślałam: drogo, ale skoro warto, to czemu by nie spróbować? Mojego wzroku jednak nie przyciągnął kolagen naturalny, a atelokolagen w niezwykle magicznym opakowaniu. To było jak odnalezienie sztabki złota… Niesamowity widok. Postanowiłam, że spróbuję. Może tym razem moja sucha skóra zareaguje na nową dietę. Oczywiście oprócz tego, czego dowiedziałam się od koleżanki i ze strony internetowej, przekonało mnie złote opakowanie atelokolagenu. Która młoda dziewczyna oprze się czemuś tak nadzwyczajnemu… Ja się skusiłam.

Moje dwa miesiące z atelokolagenem

Atelokolagen stosuję od dwóch miesięcy i to, co się w tym czasie wydarzyło, naprawdę odmieniło moje postrzeganie nowoczesnej biotechnologii. Początkowo moja skóra wyglądała tak, jak na poniższych zdjęciach.

Paulina ateloklagen

Moją cechą charakterystyczną są piegi na nosie i na policzkach. Kiedy moja skóra wyglądała promieniście i zdrowo, uznawałam to za atut. Potem, kiedy zaczęła zmieniać swój kolor na szarawo-żółtawy, zaczęły mi one przeszkadzać. Zdjęcie zostało wykonane przed pierwszym nałożeniem atelokolagenu. Stosowałam go regularnie dwa razy dziennie – rano i wieczorem. Po pierwszej aplikacji odczułam różnicę w dotyku. Skóra stała się jakby delikatniejsza. Co więcej: nie był to chwilowy stan. Nie musiałam również nakładać dużej ilości kosmetyku, co było dla mnie nowością. Preparat okazał się bardzo wydajny – to już jego trzeci atut, zaraz po cudownym opakowaniu i natychmiastowych zmianach odczuwalnych w dotyku.

Po pierwszym miesiącu mogłam już w pełni świadomie powiedzieć, że zakup atelokolagenu był najlepszym wyborem, jakiego dokonałam w ostatnim czasie, jeżeli chodzi o kosmetyki. Moja skóra stała się bardziej sprężysta i elastyczna, a jej suchość znacząco się zmniejszyła, co nie tylko dostrzegłam, lecz także poczułam.

Paulina ateloklagen

Widoczna jest także poprawa w kolorycie skóry. Nie musiałam już ukrywać moich żółtawych przebarwień pod makijażem, a moje piegi znowu zaczęły być ozdobą mojej twarzy. Ponadto atelokolagenu jakby w ogóle nie ubyło z buteleczki, a podkreślam –stosuję go dwa razy dziennie!

Po dwóch miesiącach nie mogłam uwierzyć, że moja skóra aż tak się zmieniła. Zależało mi, aby ją dogłębnie nawilżyć i tym samym pozbyć się szorstkości. W pakiecie otrzymałam również piękny, naturalny kolor skóry.

Paulina ateloklagen

To efekty po dwóch miesiącach stosowania atelokolagenu, czyli połączenia trzech rodzajów kolagenu z dodatkiem serycyny i olejku różanego o wspaniałym zapachu. Jak dla mnie kosmetyk sprawdził się rewelacyjnie i nie mam żadnych wątpliwości, że dokonałam dobrego wyboru, kupując go, mimo że tak mało wcześniej o nim wiedziałam. Moja skóra zmieniała się systematycznie. W pierwszych dniach mojej kuracji poczułam, że staje się delikatniejsza i mniej szorstka. Kolejno dostrzegałam jej zwiększoną sprężystość, jak również zmianę koloru z szarawego na naturalnie promienisty. W efekcie pozbyłam się tej nieprzyjemnej szorstkości, która była następstwem odwodnienia skóry. Wcześniej stosowane kremy, które poza nazwą nie miały nic wspólnego z właściwościami nawilżającymi, sprawiły, że zwątpiłam w nowoczesne i innowacyjne kosmetyki. Atelokolagen przywrócił mi wiarę w pozytywne działanie preparatów opartych na wyjątkowym składzie.

Atelokolagen dla kobiet w każdym wieku

Jestem żywym przykładem na to, że kosmetyki z kolagenem nie są jedynie dla kobiet dojrzałych. My, młode dziewczyny, również mamy swoje problemy ze skórą, na które odpowiedzią jest to niezwykłe białko. Sucha skóra? Moją odpowiedzią jest atelokolagen.

Paula, 23 lat